piątek, 10 marca 2017

Czekoladowe paletki Makeup Revolution

Cześć wszystkim!

Po krótkiej przerwie spowodowanej szkołą i dość dużym brakiem weny, przychodzę z recenzją czekoladowych paletek cieni od Makeup Revolution ♥. Dotychczas posiadałam tylko jedną - białą, ale dzisiaj nieoczekiwanie dostałam różową od mojego najlepszego Mężczyzny, który uznał, że pomoże mi to nabrać weny do nowego wpisu. Takie prezenty lubię najbardziej - jest to przecież słodkość dla naszych oczu :) Biała jest ze mną od świąt, więc miałam okazję ją potestować. Jesteście ciekawi mojej recenzji? Jeśli tak to zapraszam dalej :) 
 
Posiadam 2 paletki: białą - Naked Chocolate oraz różową - Pink Fizz. Z tego co mi wiadomo niedawno wyszły nowe kolory, ale czekoladek już mi starczy. Nie wiem niestety ile kosztują stacjonarnie, gdyż obie sprawił mi Ukochany na prezent, ale w drogeriach internetowych widziałam je za ok. 40zł. W każdej z palet znajduję się 16 dobrze napigmentowanych cieni, duże lusterko oraz pędzelek, który z obu stron ma tzw. pacynkę. Jak dla mnie wygląd paletki jest świetny, aż chciałoby się je zjeść :) Przejdźmy więc do kolorów cieni poszczególnych palet, a na koniec przedstawię moją opinię. 

Zacznijmy od nowej, czyli Pink Fizz, której kolorami jestem oczarowana. W palecie znajdziemy 3 matowe cienie i 13 z drobinkami. Cienie pachną intensywnie i bardzo słodko, nie jest to jednak zapach czekolady, kojarzy mi się z zapachem dzieciństwa, lecz nie wiem dokładnie co to mogło być. Pozwala na wykonanie delikatnego i mocnego makijażu, jak dla mnie kolory stworzone, żeby delikatnie zaszaleć i odejść od klasycznego smokey. Całość prezentuje się pięknie! 

Kolory w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze. Na mojej ręce nie widać niestety beżowych cieni :( 


 
Nie używałam jeszcze tej palety do makijażu oka, ale swatche już sprawiły, że jestem w niektórych zakochana. Zdecydowanie najpiękniejszym cieniem jest ROSY. Na zdjęciu wygląda dość przeciętnie, jest biały i opalizuje na piękny róż, efekt nie do opisania. Nie mogę doczekać się, żeby przetestować tą paletkę. 

Przejdźmy do białej czekoladki, czyli Naked Chocolate. Jest ona bardzo uniwersalna, gdyż nadaje się do lekkiego, dziennego makijażu oraz połyskującego wieczorowego. Znajdziemy tu 6 matowych cieni i 10 zawierających drobinki. Pachnie czekoladą, ale jest to zapach bardziej chemiczny niż takiej prawdziwej czekolady. Podobnie jak różowa, ta również prezentuje się znakomicie!

 
Tu niestety również słabo widać beżowy cień :(


 
W tej paletce wszystkie cienie są piękne i trudne znaleźć najciekawszy. WAY doskonale rozświetla wewnętrzny kącik,a ADORABLE służył mi również jako rozświetlacz. Teraz jednak ta odchodzi troszkę na dalszy plan, ale nie raz do niej wrócę!

Jak widać pigmentacja jest na prawdę bardzo dobra, cienie łatwo się nakłada i blenduje. Całość na bazie, w moim przypadku jest to korektor, trzyma się na prawdę bardzo długo. Przy nakładaniu drobinki się osypują, więc lepiej zacząć od makijażu oka a potem przejść do reszty. Łatwo przesadzić z ilością. Nakładam mniej i dokładam w miarę potrzeby. Eyeliner rozprowadza się po nich dobrze i nie rozmazuje się. Po kilkugodzinnej imprezie zauważyłam niewielką ilość drobinek pod okiem, ale mi to w tym przypadku nie przeszkadza. Zmywam makijaż płynem z biedronki, cienie schodzą bez problemu. Jestem zadowolona z efektu na powiece i polecam każdemu wypróbować!

Moja ogólna ocena to 5/5. Palety są bardzo dobre jakościowo i kosztują niewiele. Podzielcie się swoimi doświadczeniami odnośnie tych produktów, jestem ciekawa jak u Was się sprawdziły. Na dzisiaj to już tyle, do następnego!

 

Pozdrawiam, paacziii! :)