czwartek, 9 lutego 2017

Podkład Revlon Colorstay

Witam ponownie!

Dzisiaj recenzja jednego z najpopularniejszych podkładów, a mianowicie Revlon Colorstay. Jest już wiele jego recenzji, jednak postanowiłam dodać swoje przemyślenia, które może pomogą Wam w zdecydowaniu się na niego. Posiadam go w nowej wersji z pompką, w kolorze 110 IVORY dla cery tłustej i mieszanej, lecz zastanawiam się też nad kupnem koloru 150 BUFF. Jest to najjaśniejszy podkład z ich gamy kolorystycznej, posiadający różowe tony. Podkład ma ochronę słoneczną SPF 15. Producent obiecuje, że produkt ma być matowy, trwały oraz lekki, a ponadto nie ma zapychać porów i utrzymywać się 24h. Ale czy na pewno obietnice zostały spełnione? Przekonajmy się!
           


Długo szukałam podkładu, który będzie idealny na większe wyjście, a w moim przypadku była to studniówka. Będąc w Hebe po parę drobiazgów odwiedziłam szafę firmy Revlon. Podkład ten był w cenie ok. 70zł za 30ml. Nie wierzyłam własnym oczom, cena z kosmosu. W internecie kupimy go za połowę tej ceny. Zamówiłam go więc z koleżanką z klasy przez internet, wyszło ok. 30zł za butelkę z przesyłką. Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Jestem osobą bladą i myślę, że bardzo pasuje do mojej skóry. 
Przejdźmy teraz do moich przemyśleń na jego temat.

Nakładam ten podkład gąbeczką z Makeup Revolution na mokro. Rozprowadza się bardzo przyjemnie, nie zostawiając smug. Myślę, że nie jest aż tak bardzo kryjący, lecz kolejne warstwy podkładu budują zadowalające mnie krycie. Zakrywa zaczerwienienia i niedoskonałości mojej skóry. Po krótkim czasie zastyga i osiąga matowe wykończenie. Nakładam na niego puder transparentny z Catrice. W dzień studniówki miałam go na twarzy ok. 10 godzin. Jestem pod wielkim wrażeniem, przez cały czas wyglądał bardzo dobrze, kosmetyki się na nim również utrzymywały. Zszedł z twarzy tylko z boków nosa, ale noszę okulary, więc to oczywiste. Miałam go na sobie przez kilka dni z rzędu, zauważyłam na twarzy kilka krostek i w niewielkim stopniu zapchał mi pory. Ale według mnie nie jest to duży minus przy takiej ilości pozytywnych aspektów.

Moja ogólna ocena to 4/5. Polecam w niego zainwestować na większe wyjścia, bo na prawdę świetnie się spisuje. Poniżej pokaże Wam 2 zdjęcia, na których mam go na twarzy.
     
Mam nadzieję, że post się Wam spodobał i zapraszam na kolejny w poniedziałek, gdyż w weekend jadę nad morze :) Zachęcam do komentowania i obserwowania mojego bloga, w wolnym czasie zajrzę też do Was :)

Pozdrawiam, paacziii :)