sobota, 25 lutego 2017

Ja + makijaż .

Hej!  

Dzisiaj przed Wami kolejny post z serii moich przemyśleń. Porozmawiamy dzisiaj o mojej przygodzie z makijażem i kilku moich myśli na ten temat. Jesteście ciekawi czy osoba interesująca się makijażem ma jakieś negatywne opinie co do tego? Jeśli tak to zapraszam dalej! :)

Myślę, że każda mała dziewczynka podkrada mamie kosmetyki i maluję się nimi. Ze mną było podobnie, jednak w mojej rodzinie makijaż to był tusz do rzęs + ewentualnie jakaś szminka, ale w sumie szminka starczyła do całego "makijażu" (pomysłowość dzieci nie zna granic :P). Moja mama zawsze stawiała naturalny wygląd ponad wszystko, czego nie mogę powiedzieć w 100% o sobie. Zainteresowałam się makijażem poważniej myślę, że w 2/3 klasie gimnazjum, więc stosunkowo niedawno. Zaczęłam eksperymentować z kreskami eyelinerem, ale tylko w dni wolne od szkoły lub po szkole, gdyż w moja wychowawczyni zabraniała makijażu. Tu też były moje początki z youtube - oglądałam polskie vlogerki i stwierdziłam, że makijaż to jest coś dla mnie. Z tego co pamiętam to mój makijaż na gimbalu to był eyeliner, tusz do rzęs, puder i błyszczyk - byłam wręcz zachwycona moim makijażem. 

W szkole średniej z początku codziennie malowałam rzęsy, ale zaczęłam nosić okulary na stałe, więc przestałam. Teraz nadal codziennie jestem bez makijażu, każdy kto mnie zna, zna mnie właśnie w naturalnej odsłonie. Można powiedzieć, że maluję się okazyjnie i w weekendy, jednak jest to o wiele bardziej rozbudowane niż w gimnazjum. Z resztą planuje dodać kilka moich wyjściowych makijaży właśnie tutaj, w postaci prostego tutorialu. Zdaje sobie sprawę, że nie jest idealnie, ale praktyka czyni mistrza i myślę, że robię jakieś male postępy. Mogę również powiedzieć z ręką na sercu, że jest to moja pasja. Może i macie mnie teraz za hipokrytkę, bo interesuję się czymś, co nie gości na mojej twarzy codziennie, ale wygląd to nie wszystko. Pomimo mojej naturalności, jestem bardzo krytyczna co do swoich brwi. Reguluję je raz w tygodniu, bo przecież one są oprawą naszej twarzy. Wiosną i latem rzadziej sięgam po podkłady i pudry, ponieważ mam piegi, a na prawdę nie widzę sensu ich zakrywać, one dodają uroku :) 

Przejdźmy teraz do negatywnych opinii makijażowych. Moim zdaniem naturalny makijaż codziennie wchodzi w grę, jeśli dziewczyna czuję się tak lepiej, to ja nic do tego nie mam. Lecz nakładanie ogromnej warstwy makijażu dzień w dzień nie jest według mnie dobre. Mocniejszy makijaż zostawmy na wielkie wyjścia, aby zrobić wrażenie. Gdy codziennie próbujemy wyglądać prawie, że wieczorowo, to podczas np. imprezy będziemy zwyczajne, bo każdy przyzwyczajony jest już do tego. Druga kwestia, z którą się spotkałam osobiście, to przekonanie, że mężczyźni wolą kobiety w makijażu. Moim skromnym zdaniem jeśli mamy się komuś spodobać to właśnie w naturalnej odsłonie, bo przecież kocha się to jaki ktoś jest, a nie jak wygląda :) Makijaż ma być ozdobą, miłym dodatkiem, ale nie traktujmy go jako czegoś niezbędnego na codzień. 

Najważniejsza jest akceptacja samej siebie - spróbujcie częściej wychodzić bez makijażu, nie wstydźcie się siebie! Wśród ideałów z gazet, internetu nie każda z nas czuję się piękna, lecz kluczem jest odnaleźć tą iskrę w sobie. Uwierzcie, każda kobieta jest piękna na swój sposób. Dajcie też odpocząć skórze, a dobrze Wam za to odpłaci (wiem, co mówię :)) Stańcie przed lustrem i z uśmiechem na twarzy powiedzcie sobie "jestem piękna!"

Na dzisiaj to tyle! Co Wy sądzicie na temat makijażu i jak zaczęła się Wasza przygoda? Dajcie mi znać. Mam nadzieję, że post się Wam podobał, do usłyszenia za parę dni! Poniżej ja bez makijażu :) 


        
 

Pozdrawiam, paacziii! :)